Witajcie.. Cztery ściany , piosenka i ja.. skulona , marząca , wyobrażająca sobie najcudowniejsze wydarzenia , które w życiu mi się zdarzyły albo chciałabym aby się zdarzyły. Czuję się sama tutaj dobrze.. zero kłótni , śmiechów , wyzwisk , fałszywości.. jestem sama ja i Dżordż. Patrzę przez okno. Drzewa przechylające się przez mocny wiatr.. Żółte niebo ale jednak jakaś czarna chmura.. W pokoju przez ciemność za oknem jest ponuro i smutno , a nie widzę sensu w wstaniu i zaświecenia światła.. Zapalam świeczkę możliwe , że zapachową.. Zastanawiam się nad tym wszystkim.. MOMENT : masz ludzi obok siebie , kochasz ich wydaje Ci się , że to co dla Ciebie robią to z serca , że są szczerzy wobec Ciebie , a do innych nie powiedzą na Ciebie żadnego złego słowa. i nagle ten MOMENT się kończy..
,, moment '' od Ciebie odlatuje i leci do innego człowieka.. a u Ciebie wszystko się zmienia.. Ludzi nie masz obok siebie , a jak masz to fałszywych.. kochasz ich dalej ale miłość sprawia ból.. robią wszystko dla Ciebie ale z musu.. ludzie są wypełnieni fałszywością.. Błyska się i grzmi.. nie widzę żółtego nieba lecz szarość.. Chwile szybko przenikają jak i świat leci za szybko.. Nie nadążam za nim chociaż mówię sobie , że mam iść spokojnie.. Potrzebuję wiatru aby mnie popchnął abym szła szybciej , pewniej.. Człowieku.. raz jesteś radosny , uśmiechnięty , szczęśliwy , odważny , napełniony miłością , pewnością... a przychodzi czas gdy nie masz ochoty na nic.. jakaś nienawiść budzi się w Tobie zamiast być radosnym jesteś smutny , przygnębiony , a po twoim policzku spływa łza.. Dlaczego? Dlaczego nie może być ciągle dobrze? Wiem.. nie możemy ciągle mieć dobrze.. Musimy mieć chwile cierpienia , które nauczą nas czegoś. Skurcz w nodze więc muszę wstać.. Wstanę z odwagą i dam radę czy upadnę z bólu? Chwile w których zastanawiam się czy gdybym wyszła i nie wróciła zatęsknił by ktoś? czy brakowałoby komuś mnie? Czy ludzie zrobiliby coś w stronę tego abym wróciła? Czuję.. jestem cała w smutku ale jednak w sercu przypomina się śmiech mojej osoby jak i moich ludzi.. Zastanawiam się nad wartościami moimi jak i moich ludzi.. ,, moich '' źle mówię . nie można mieć człowieka na własność. Zastanawiam się nad wartościami moimi jak i ludzi.. ,, ludzi? '' czy są teraz jacyś ludzie na których mogę polegać? Do których mogłabym teraz zadzwonić umówić się ale na spotkaniu nie rozmawiać tylko przytulić się i płakać? Być przytulonym w milczeniu.. Milczenie daje więcej niż rozmowa.. Czuję się fatalnie ale jednak nie jest najgorzej.. Ludzie się pytają dlaczego nie potrafię ufać drugiemu człowiekowi? a jak mam ufać skoro jeden , drugi , trzeci mnie wykorzystuję.. wykorzystują tą ufność.. wiem .. rozumiem , że jestem zbyt otwarta i teraz mam za swoje ale człowiek jeżeli jest to powinien już zostać.. powinien zostać skoro kochał..
Już niedługo wakacje no nie? Dziś nie byłam w szkole ale za to zrobiłam kilka rzeczy w domu i jutro pojadę do Zuzy. W niedziele odpust i jak będę miała z kimś jechać to koncert Maleo. Więc pięknych , wesołych dni abyście wierzyli w samych siebie i mieli dużo odwagi. Trzymajcie się.
Też tak często robię - wyobrażam sobie coś, co nigdy się nie stanie...
OdpowiedzUsuń